- Tak. Zaraz będę gotowa.

fotelu. -Jest w domu opieki, bo uległ jakiemus wypadkowi,
pomyslałam, ¿e mo¿e zrozumiesz. Byliscie kiedys dosc blisko
wiem, czemu za niego wyszłam. - Potem, jakby nagle
rozpłacze. - Och Boże, Nevada, mam nadzieję, że chociaż ten jeden raz się nie mylisz.
powietrze było geste od niedomówien, a w ciemnych katach
7
Rossem McCallumem.
- Tak. - Wybuchnął gardłowym, drwiącym śmiechem. - Kto by pomyślał?
- Dla kogo? Dla ciebie? - zapytała.
Drogeria wyglądała tak samo; zachował się nawet pal do przywiązywania koni wbity przed bocznymi drzwiami.
metr osiemdziesiat wzrostu i wa¿acego około osiemdziesieciu
- Pamiętam Marię - odparł Nevada.
A co wa¿niejsze, gdzie on jest? W jej pokoju? We wraku
- Niech zgadne - wtracił sie Nick. - Alex i ja zawsze

Lucien pogłaskał jej dłoń.

bójek była z tobą. Zgadza się, co?
wysiadam. - Joanna popijała wino, przygladajac sie Marli znad
- Nie ufasz mu - stwierdziła, kiedy doszli do podwójnych

Eugenia postawiła talerzyk na podłodze, a Coco szybko zjadła

- Daj spokój, Richard - usłyszała Mike'a. - Misiaczku, przyjedziesz do domu?
- Jesteś groźna z krzesełkiem w ręku.
- W porządku - odparła zmęczonym głosem. - Chcesz sam sprzątać ten bałagan, bardzo proszę.

pełny gniewu... czuła to, choc ich spotkanie trwało tak krótko.

- Tak, to. Postawiłeś na swoim, Lucienie. Nie chcę, żeby przyszłe pokolenia cierpiały
A teraz wybacz, idę się pożegnać z Rose.
Hope siedziała w białym wiklinowym fotelu z ulubionym egzemplarzem Biblii na kolanach. Z zewnątrz dobiegały odgłosy letniego wieczoru, brzęczenie owadów, czasem kumkanie żab, śmiech bawiących się dzieci i ujadanie psów. Zawieszony pod sufitem wentylator mełł gorące, wilgotne powietrze.